Moje doświadczenia z pracy tłumacza symultanicznego na szczycie ekonomicznym w Karpaczu
Jakub S.
25-07-2024
W zeszłym tygodniu miałem przyjemność pracować jako tłumacz symultaniczny na szczycie ekonomicznym, który odbywał się w malowniczym Karpaczu, w hotelu Gołębiewski. Było to wymagające, ale niezwykle satysfakcjonujące doświadczenie. Spędziłem trzy intensywne dni w kabinie tłumaczeniowej, pracując ramię w ramię z moją sympatyczną koleżanką, Kasią. Podczas szczytu uczestniczyłem w tłumaczeniach paneli dyskusyjnych, które poruszały ważne kwestie dotyczące geopolityki i ekonomii. Spotkanie zgromadziło wielu ekspertów z różnych dziedzin, a każdy panel dostarczał wartościowych informacji na temat aktualnych wyzwań i szans stojących przed globalną gospodarką. Dla tłumacza była to okazja do poszerzenia swojej wiedzy w bardzo dynamicznie zmieniającej się dziedzinie.
Atmosfera na konferencji była bardzo przyjazna i koleżeńska. W przerwach między sesjami mogłem porozmawiać z innymi tłumaczami – zarówno tymi, których znałem wcześniej, jak i nowymi znajomymi. Fajnym aspektem konferencji w Karpacuz jest czas wolny, który można spędzić na integracji. Przerwy nie są zbyt długie, trwają czasem 10 minut, a jeśli ma się pecha to są skracane. Jest długa godzinna przerwa pod wieczór, ale obiad trzeba zjeść przed tą długą przerwą, bo jest ona najzwyczajnie za późno.
Pod względem organizacyjnym konferencja była bardzo dobrze przygotowana. W hotelu Gołębiewski zadbano o wszystko – od profesjonalnych kabin tłumaczeniowych, aż po wygodne strefy relaksu. W przerwach mogliśmy się posilić kawą i przekąskami, co było miłym dodatkiem, szczególnie podczas długich godzin tłumaczenia. I co najciekawsze, freebeesy! Jako pracowniczy i uczestnicy konferencji mogliśmy korzystać z lodów wydawanych przy stanowisku McDonald, Żabki. Można było się też poczęstować kawą, albo w stanowiski "Maka", albo, zdaje się stanowiska CostaCoffe. Na koniec dnia - bardzo smaczny darmowy drink, którego zdjęcie zamieszczam poniżej.

Choć praca tłumacza była intensywna, wieczorami znajdowaliśmy czas na odpoczynek i rozmowy. Karpacz, z jego malowniczymi widokami, dodał uroku całemu wydarzeniu. Chwile spędzone na rozmowach i regeneracji pozwalały zebrać siły na kolejne dni pracy.
Oczywiście, praca tłumacza symultanicznego nie należy do najłatwiejszych. To intensywna i skupiona praca, która wymaga pełnej koncentracji przez cały czas trwania paneli. Jednak dzięki współpracy z doświadczonym zespołem tłumaczy, z którymi przyjechałem z Poznania, oraz przyjaznej atmosferze, wyjazd do Karpacza oceniam bardzo pozytywnie. Wieczorami znajdowaliśmy czas na odpoczynek i rozmowy, co pozwalało nam zregenerować siły przed kolejnymi dniami pracy. Karpacz, ze swoim pięknym krajobrazem, również dostarczył nam chwili wytchnienia – choć czasu na zwiedzanie nie było wiele, widok gór dodawał energii. Podsumowując, szczyt ekonomiczny w Karpaczu był nie tylko ciekawym wydarzeniem pod względem zawodowym, ale także przyjemnym wyjazdem, który pozwolił mi nawiązać nowe kontakty i spędzić czas w inspirującym towarzystwie. Choć pracy było dużo, była ona satysfakcjonująca, a całe wydarzenie wspominam z uśmiechem.
Toast na koniec ciężkiego dnia tłumaczenia symultanicznego!